To nie takie proste jak ja sobie myślałam. Myślałam, że po prostu zapomnę, ale nigdy nie dzieje się po mojej myśli. Chociaż się staram. Bo go nie chcę. Bo wiem jaki jest. Ale minie trochę czasu zanim zapomnę o Nim całkowicie. Kiedy go sobie przypominam zaczynam wytykać Jego wady i to przynosi rezultaty. Ten rozdział w moim życiu chcę już zamknąć. Chcę już mieć Go za sobą. Chcę zostawić Go daleko w tyle i zapomnieć... Tak po prostu zapomnieć... Lecz On nie daje mi spokoju. Niedawno napisał, że się za mną stęsknił. Jedyne co czułam wtedy do Niego w tamtej chwili to była pogarda. Bo co on sobie myśli skoro chodzi z Inną , a mi mówi, że tęskni? Ale tylko to napisał i już się nie odezwał. Do tej pory. Ale jak widać ja to przeżyłam, tylko szkoda mi tej jego "dziewczyny". No ale trudno, to już przecież nie moja sprawa, prawda?
Przedwczoraj w nocy płakałam. Dlaczego? Bo wiem, że wszystko przemija, że nic nie będzie tak jak dawniej, że już zawsze będzie inaczej, że nic nie powróci. Ale ja tego nie chcę, ja chcę żeby było tak samo. Chcę trwać w bezruchu, ja nie chcę dorosnąć, nie chcę. Chcę powrócić do dzieciństwa , kiedy to moją największą troską było to, że zamiast gadającej pandy dostałam jakieś badziewie na święta. Nie chcę mieć problemów. Nie chcę myśleć. Chcę się cofnąć, wrócić do beztroskich czasów. Ale to tylko takie pierdolenie, bo nigdy się nie cofnę, bo życie już zawsze będzie gnało w przód, bo już nigdy nie będzie tak, jak dawniej, zawsze będzie inaczej. Miałam szansę, ale ją zmarnowałam, a teraz już jest za późno kurwa, za późno.
Wpadłam w zły nastrój, znów.



Boję się, że już nikt mnie nie pokocha. Że będę sama. Ale tak nie może być, prawda? Przecież każdy musi kogoś mieć. Idąc ulicą widzę zakochane pary. Idą za ręce. A ja zastanawiam się, czemu to nie ja jestem na miejscu tamtej szczęściary? Ale ja chyba muszę poczekać. Miłość do mnie przyjdzie. Ale ta świadomość , gdy budzę się rano i wiem, że nie mam dla kogo żyć jest przerażająca . Nie chcę tak, chcę kochać i być kochana. Muszę cierpliwie czekać, muszę zaczekać na miłość. Szkoda tylko, że z natury jestem strasznie niecierpliwa...

Spoglądasz w lustroSpuszczasz głowę w dół
Marzy Ci się waga
Mniejsza o pół
To ciało które widzisz
Wad ma wprost w bród
Chcesz lżejsza być
Piękniejsza być

Ale przecież trzeba
realnie żyć...

Miłość przychodziPożądana przez tłum
Idzie, jest już bliżej
Ale wpada w dół
Czy kiedyś wyjdzie
Tylko ona wie
My musimy czekać
Aż to stanie się...
Dziękuje bardzo moim obserwatorom , jest już Was 20! Miło jest widzieć
kolejnego obserwatora, szybko wywołuje ten widok u mnie uśmiech na
twarzy. Dziękuje także tym, którzy zaobserwowali mojego tumblr'a oraz
ask'a, a także wszystkim po prostu czytającym moje posty. Dziękuje też
za wszystkie komentarze, dobre słowa i tak dalej, jest mi niezmiernie
miło! Można się ze mną kontaktować tutaj -> MÓJ ASK
Tak poza tym to dodałam nową funkcję. "+1". Jest tam na dole, przed komentarzem. Dzięki tej funkcji można polecać mojego bloga, jeśli się podoba . Wystarczy tylko konto Google :)Na dziś chyba tyle. Dziękuje za przeczytanie tego posta i zachęcam do udzielania opinii







Twój blog jest bardziej o anoreksji o cięciach się.
OdpowiedzUsuńTrochę go nie rozumiem pokazujesz ludzia blog by się nie ciąć czy co?~!
Nie tnę się.
UsuńTo tylko obrazki.
Ciekawe, trochę jakbym ja to pisał.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się .Troche wiem co czujesz .
OdpowiedzUsuńNo nie powiem, ale dość ładny i ciekawy masz ten blog ; d
OdpowiedzUsuńChociaż za dużo w nim smutku. Bo nie myślisz wgl optymistycznie. Nie udało Ci się z jednym chłopakiem < czytając zrozumiałam, że go miałaś >, to od razu najlepiej się zabić. Bo jak ty to mówisz nie masz dla kogo żyć. Nie martw się tak tym, ta twoja jedyna miłość nadejdzie < masz rację >. Bo pisałaś, że w końcu nadejdzie. Widocznie ten chłopak nie był Ciebie wart. Więc więcej uśmiechu ! ; ))
niektórzy są w takim stanie, że nie umieją patrzeć już na nic optymistycznie...
UsuńCiekawy masz blog, prawdziwy, życiowy. To co czujesz przelewasz na tego bloga. Zresztą sama wiem co czujesz ale takie jest życie, trzeba się pogodzić i żyć dalej ;) Łatwo mówić, trudniej zrobić, ale gdy się weźmiesz w garść dasz radę, pokażesz mu co tak na prawdę stracił.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się blog. Zaobserwuję. Zapraszam na mojego.
OdpowiedzUsuńhttp://never-give-up-my-boy.blogspot.com/
Całusy. Silence.
Jak wspominałam- znalazłam chwilkę no i jestem. Muszę przyznać, że blog świetny. Tylko... za mało tu szczęścia, zadowolenia, uśmiechu. Głowa do góry, cycki do przodu i korzystaj z życia, dziewczyno :)
OdpowiedzUsuńfajny blog, serio polecam wszystkim, ciekawie sie go czyta ;)
OdpowiedzUsuńCzytając bloga wzruszyłam sie.. zaczęłam mysleć nad moimi problemami i nad tym że jestem jednak gruba.. Postanawiam zmienić moje życie, wyjść do ludzi .. W końcu sie ogarnąć i przestać być szarą myszką z bliznami .. Musze nad sobą popracować żebym pozniej mogla byc z siebie dumna. Dziękuje bo w pewnym sensie otworzyłaś mi oczy .. Mam problemy w domu, przez co sie tne i jestem zamknieta w sobie .. mam pare blizn, ale dobrze je maskuje. Co z chłopakiem .. hmm .. mam adoratora, ale boje sie z nim normalnie pogadac . Czuje jak sie ode mnie oddala i wtedy wiem ze moze juz byc za pozno . brakuje mi jakos takiej siły ktora pozwoli mi do niego podejsc . Czekam na kolejne wpisy.. Tysia ;*
OdpowiedzUsuńPiękny blog, jejku jak go czytałam to się popłakałam.<3 Nie poddawaj się, walcz, wiem że jest ciężko, ale przechodze przez to samo.<3
OdpowiedzUsuńŚwietny blog. Dobrze piszesz. ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie:
dajciemiwkoncuzyc.blogspot.com
Świetnie piszesz, bardzo poruszająco i wgl te teksty są takie głębokie. Bardzo chętnie poleciłam. :)
OdpowiedzUsuńŚwietnie ;) podoba mi sie twoj blog :)
OdpowiedzUsuń